czwartek, 10 września 2009

Aviary Warsaw Zoo

Chociaż minął tydzień, ciągle jestem pod wrażeniem pobytu w warszawskiej ptaszarni. to spory przełom, jako że ptaki, jeżeli juz, wzbudzały moją ewentualną fascynację tylko jako wypchane kurioza w jakiejś ewentualnej Kunstkamerze pośród korali i preparowanych rogów. No ewentualnie jako figurki z kopenhaskiej porcelany.

Podejrzana ciekawość pojawiła się podczas spływu Krutynią (chowające się pośród trzciny pliszki) i chyba jako rezultat, pokłosie wizyty w Villa Borghese z przepiękną ptaszarnią... Uff czyli jednak fascynacja naturą przez zetknięcie z kulturą :-).

Niesamowite, nie!, okropne!, na jaki analfabetyzm ptasi cierpimy, wilga, jemiołuszka, szczygieł, sikora taka siaka owaka, zięba - niedługo zostaną same nazwiska,bez pamięci o antenatach.



Wilga,chyba Pan, prawie oswojona, pogwizduje jak rasowy praski podrywacz i chyba takim jest. Chyba kontestuje przepisy "nie karmić zwierząt" ale nie jest nachalny/a. Pomacać się nie da.



Jemiołuszka



Rajski ptak o niesamowicie wyrafinowanej kolorystyce. Pełna gama błękitów, fioletów, purpury. Nazwany dość banalnie a i braci tez ma dość pospolitych, więc oszczędźmy rozmowy o koneksjach, z rodziną w tym przypadku nawet na zdjęciu słabo ... Lepiej po łacinie - Goura coronata. Mityczna Goura z Wysp za Siedmioma Górami . . .




A ta cudna kulka to zeberka, z wróblowatych, z Australii, piękny puch pochlapany farbą po malowaniu ptaszarni.



Aviary, po angielsku brzmi godniej, bo odnosi się do własciwości przedmiotu nie jego samego. Podkreśla eteryczność choc nie wątpie że w istocie dusiły się w tym ciasnych kopułach.

wtorek, 1 września 2009

Mysteries by Beth Gibbons



ze ściezki dźwiękowej Spotkanie w Palermo, nie taki zły ten Wenders żeby od razu gwizdać ....

poniedziałek, 31 sierpnia 2009

Dziecinstwo smierdzi...

Pamiętacie jeszcze zapachy dzieciństwa? Zapachy tak samo upajające co wstydliwe, bo nienowoczesne, zapachy nieistniejące bo nie przystające od współczesnej rzeczywistości. Własny wyparty repertuar zapachów. Ostry zapach gnijących, skiszonych liści pól selerów i porów. Gnijące, ropiejące uszy psa, zapach wierności … i miłości. Zapachy rozsady młodych roślin wymieszany z zaduchem padłych owadów w cieplarce. Naftalina, amerykańska, w szafach u babci, mmmm… mój ulubiony. Tak powinieć pachnie luksus i (lub…) Ameryka. W wydaniu polskim zmieszany z dewocjonaliami spowitymi w zapach kadzidła.

Zapach świeżej ziemi, tak zbyt banalny, chyba ze wymieszany z jesiennymi głąbami kapuścianymi, scietymi, lekko zasuszonymi. Przechowalnia, ociekająca wilgocią, pachnąca jonagoldem i poprzetykana srebrnymi śladami pomrowików. Ale to już strefa wzroku.

Siano, stajnia, świeże drewno? Tak, ale szczególne, gdy przemycane do domu na sierści kota.

Sissel Tolaas podziela pogląd George'a Orwella, iż prawdziwe źródło różnic klasowych to wiara, że niższe klasy śmierdzą – piszą Wysokie Obcasy. Smród to kategoria kulturowa. Nic kulturowa.

Artykul o Talass w pelnej wersji na stronie NY Timesa.

http://www.nytimes.com/2006/08/27/style/tmagazine/t_w_1530_1531_face_smells_.html?_r=1&pagewanted=all)

niedziela, 30 sierpnia 2009

wypisy z janion cz II

Niemcy

W Polsce silnie powiązane poznanie z moralnością. Z tego punktu widzenia ciekawie przedstawia się recepcja Fausta w Polsce. Właściwie nieobecna. Na przykład Stanisław Szczepanowski w pochodzącej z 1897 roku rozprawie o „idei polskiej” podkreślał zasadnicze różnice pomiędzy stylami narodowej filozofii i literatury co widać na przykładzie Dziadów i Fausta. Polak ma rzekomo elementarne pociąg do sprawiedliwości, podczas gdy Niemiec ma go do Erkenntnis, poznania wszechrzeczy. To co w Fauście jest na pierwszym miejscu: nienasycona żądza wiedzy i rozkoszy – w Dziadach wprost potępione. To czego w Fauście nie ma: wiara i sumienie – postawione jest na pierwszym miejscu. Goethe dokonał szczególnej wymiany: problem intelektualnej wiedzy postawił na miejscu moralnego problemu sprawiedliwości. Ona jest właśnie w centrum III części Dziadów. Człowiek faustyczny ustępuje miejsca moralnemu człowiekowi polskiemu.

Podstawowy „grzech niemiecki” to programowe oddzielenie polityki od ducha. Tomasz Mann nawał to „losem niemieckim” oddzielenie życia od ducha. Pochodzi od Schillerowskiej teorii rozdziału ideału od rzeczywistości. Co wg. Szczepanowskiego, umożliwia „zjawisko tak typowe dla Niemców człowieka szlachetnego, służącego złej sprawie”.

HOMOSPOŁECZNOŚCI

Niepodobna nie docenić znaczenia formy męskiej wspólnoty dla kształtowania się nowożytnego pojęcia narodu. Hans Blueher podbudowując teorie nacjonalistyczne, pisał o znamiennym dla mężczyzn „podwójnym dążeniu” Jedne jego kierunek wyznacza rodzina, drugi – męska wspólnota. Tylko ta druga jest obdarzona „ socjologiczną kreatywnością”
I potrafi stworzyć państwo. Związki mężczyzn mają być wyrazem podstawowego popędu ku „stowarzyszaniu się” U jego początków znajduje się tak zwany dom mężczyzn u ludów pierwotnych i jego pochodne w postaci tajnych męskich związków. Przeniknięte są one, niekiedy jawną, inwersją seksualną. Poglądy Bluehra ( lata -naste XX w) miały duży wpływ na samoświadomość niemieckich związków młodzieżowych. Przeciwstawiając sobie rodzinę i męską społeczność Blueher stwierdzał, że rodzina pozbawiona jest elementu mistycznego ( jako że może manifestować swoją seksualność w sposób jawny), natomiast związkom męskim towarzyszy aura tajemnicy, mistycyzmu. Antypozytywistyczna teozofia zyskała znaczną popularność szczególnie w Niemczech i Austrii. Na fali niemieckiego odrodzenia okultystycznego z lat 1890- 1910 powstawały różne ezoteryczne stowarzyszenia, wyznające teozofię germańską.

wypisy z janion cz I

Są takie książki, które strasznie się chce przeczytać, a jednocześnie ciągle być przed, zachować to poczucie „looking forward”. Po wakacjach na Litwie, apetyt sięgnął zenitu 9od grudnia 2007, zobacz wpis) i ostatecznie zapadła decyzja o kupnie „Niesamowitej Słowiańszczyzny” Marii Janion.

Nie wiem na ile powszechne jest używanie bloga jako notesu, ale z braku takowego pisze, wynotowywuje co następuje:

Główna idea oczywiście:

Traumatyczna utrata Słowiańszczyzny, druga nieprzepracowana utrata obok utraty polskich Żydów

Dwutorowość, wieczne rozerwanie pomiędzy tym co latyńskie, męskie, dominujące, pańskie a tym co słowiańskie, chłopskie, zagłuszone, „inne”, zdominowane, stąd szczególna rola kobiety jako wyobrażenie postaci Innego.

Ciągoty kolonialne polski w stosunku do Kresów.
Daniel Beauvois (trzeba kupić!) trafnie zauważa, że badania kresowych mitów narodowych ujawniając drastyczny rozziew pomiędzy tym, co wyobrażone a tym co historyczne i konkretne. Frustracja rodzi tutaj schizofrenię, która trzeba rozpoznać jako stały czynnik polskiej historii. Ze szlachty kresowej rekrutowało się najwięcej dziwaków, a często po prostu tyranów i okrutników, panów na wielkich latyfundiach, nie znających żadnych granic dla swych bezecnych „facecji”. Mit kresowy jako wyraz polskiego NARCYZMU

Kompleks POGRANICZA, kultura powstałą w wiecznym poczuciu zagrożenia, nieufności wobec obcych  vide Pustynia Tatarów Buzzatiego

Kultury pogranicza  TRANSKULTURACJA, przenikanie się kultur, KONTAMINACJE (zbrukanie krwi też), HYBRYDYCZNOŚC, NIEJEDNOZNACZNOŚC

Jakaś nadzieja na obrót sprawy in plus? Zachodnia wschodniość kultury polskiej ale rozpatrywana nie jako gorsza, niedojrzała. Zdolność asymilacji kultury śródziemnomorskiej pospołu z orientalną. Nie jako wieczny wysiłek upodobnienia się do niej za wszelką cenę.

Stosunek Polaków do Europy wręcz neurotyczny, naród bez państwa. MESJANIZM
Rola bezustannego wychwalania jej zasług dla Europy, przypominania, historiozoficznego uzasadniania tezy o niemożności uzyskania równowagi politycznej w Europie bez niepodległej Polski (notabene ostatnie badania w rocznicę wojny mówią o tym ze większość Polaków przypisuje nam większą role podczas 2 wojny światowej niż Francji i UK)

U nas UMORALNIENIE POLITYKI a odróżnieniu od Schillerowskiego rozdziału ideału od rzeczywistości. O tym jak to wyszło u Niemców w osobnym wpisie. U nas patriotyzm z seksualnością skonfrontował Gombrowicz. W Dzienniku podkreślał że każdy naród pożąda swojego piękna i artyści mu je dostarczają. W Polsce do wytwórców urody narodowej zaliczył Sienkiewicza i Mickiewicza.

Notabene z innej beczki warto pamiętać: Mickiewiczowski background jest doświadczeniem prowincji. W ogóle polska literatura, kultura jest prowincjonalna w genezie miejsca, nie jest miejska

Dążenie ku śmierci, tanatyczność polskiej kultury manifestujaca sie m.in. w powstaniach.

poniedziałek, 24 sierpnia 2009

herbert jako komentarz

To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
nasza odmowa niezgoda i upór
mieliśmy odrobinę koniecznej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
w którym są włókna duszy i chrząstki sumienia
Kto wie gdyby nas lepiej i piękniej kuszono
słano kobiety różowe płaskie jak opłatek
lub fantastyczne twory z obrazów Hieronima Boscha
lecz piekło w tym czasie było jakie
mokry dół zaułek morderców bark
nazwany pałacem sprawiedliwości samogonny Mefisto w leninowskiej kurtce
posyłał w teren wnuczęta Aurory
chłopców o twarzach ziemniaczanych
bardzo brzydkie dziewczyny o czerwonych rękach
Zaiste ich retoryka była aż nazbyt parciana
(Marek Tulliusz obracał się w grobie)
łańcuchy tautologii parę pojęć jak cepy
dialektyka oprawców żadnej dystynkcji w rozumowaniu
składnia pozbawiona urody koniunktiwu
Tak więc estetyka może być pomocna w życiu
nie należy zaniedbywać nauki o pięknie
Zanim zgłosimy akces trzeba pilnie badać
kształt architektury rytm bębnów i piszczałek
kolory oficjalne nikczemny rytuał pogrzebów
Nasze oczy i uszy odmówiły posłuchu
książęta naszych zmysłów wybrały dumne wygnanie
To wcale nie wymagało wielkiego charakteru
mieliśmy odrobinę niezbędnej odwagi
lecz w gruncie rzeczy była to sprawa smaku
Tak smaku
który każe wyjść skrzywić się wycedzić szyderstwo choćby
za to miał spaść bezcenny kapitel ciała
głowa

jako komentarz do propozycji klienta:
"wino w gębie zadowolenie w brzuszku, spokój w sakiewce"
powinno się też znaleźć w Brand Statement

niedziela, 23 sierpnia 2009

glaubitz

Niesamowite jest to, że wszystkie poniższe zdjęcia (oprócz pacowego Pożajścia i kościoła Piotra i Pawła na Antokolu - te są wcześniejsze) to prace Jana Krzysztofa Glaubitza. Należy go bez dwóch zdań wpisać do panteonu najwybitniejszych architektów świata. Obok Berniniego i Borrominiego. Jedna postać odpowiedzialna za sylwetkę miasta. Bogu niech będą dzięki, że trafiło na geniusza. Az strach pomyslec gdyby poszlo po linii układów. A moze w carskim wilnie to się nie zdarzało? Uczciwe miasto na krańcu imperium?


Obłędna, frywolna sztuka sakralna.

Vilno, Kowno



Kościół Św. Kazimierza



Kościół Misjonarzy



Kościół Sw. Jana - uniwersytecki



Klasztor karmelitów w Pożajściu, Fundacja Paców



Kościół Sw. Kazimierza, Wilno


kościół Mijonarzy, Wilno



Kościół Piotra i Pawła na Antokolu, Jezuici, fundacja Paców.



też


też



Dominikanie, Vilno



brama Bazylianów

wtorek, 18 sierpnia 2009

piątek, 14 sierpnia 2009

myszy, deszcz i polska

Piszę do was ten list znad Limpopo, rzeki,
która płynie przez kraj daleki.
Koło mego namiotu przechodzą stada słoni
i ludzie szmaragdowi i czerwoni.
Ja wiem, że u was teraz naftowa lampa krzywa
wieczorem nad stołem jak senna twarz się kiwa
i wszystkie domu zakątki
zaznuły wielkie pająki.
Próżno czekacie na pocztę.
Tylko radio, dobra skrzynia polerowana,
daje wam czasem koncert na organach
i organowe wojsko z dzidami wychodzi na pokój i drwi,
a wasze stare serca skrzypią ze strachu jak drzwi.
Że będzie deszcz, codziennie mówi ktoś ze skrzyni,
A u mnie wielkie gwiazdy są i ogromne rubiny,
Murzyniątka rozpinają palankin nad moją osobą
i w durnia gram z samym królem rzeki Limpopo.
A u was nuda i bieda,
myszy, deszcz i Polska.


Ot samopoczucie po wakacjach. I jeszcze chora jestem z tego deszczu. Niby żadna egzotyka, tylko nasza polska wileńska... Aaa, copyright: Konstanty Ildefons Gałczyński

piątek, 10 lipca 2009



jak mam udowodnić ze nie jestem wielbłądem?

środa, 8 lipca 2009

nowy lanvin

Jest juz nowa kolekcja Lanvina na wiosne 2010. Oczywiscie męska (Jak to przetransponować na damską? A jak przetransponować Davida Bowie?) Czy Alber Elbaz ma na sobie drewniaki? Czy to znaczy że jest szansa ze wrócą do łask? Oby!

niedziela, 5 lipca 2009

Kings are still alive!

no i uciekl czerwiec....wszyscy oplakują MJ...

but kings are still alive...






Niewiele mogę dodać od siebie, po wszystko jest w komentarzach pod:
Beautiful song, one of his best! Bowie is God
Such an amazing voice. So strong, so clean, so much emotional and dramatic and theatrical. Goodness, how I love this man! And he's still so damn good!!

środa, 27 maja 2009

starsignersi dla retaili?

Hussein Chalayan dla Pumy a Jill Sander dla Uniqlo. I mamy nowy trendy w fashion industry? Ja tak myśle i jest to przedłuzeniem czy ewolucją trendu, który wprowadził HM a potem nasz rodizmy Resrved, ze znani projektansi robią linię dla tanich marek. Skoro są starchitekci jak Zaha Hadid i Frand Gehry to może mogą też być starsignersi?
Co dalej? Starck dla Ikei?

Juz tlumacze: Hussein CHalayan został dyrektorem kreatywnym Pumy
"To co było interesujące w Pumie, to jak wyróżniała się na tle innych marek odzieży sportowej. Zauważyliśmy jednak, że o ile można zdjąć logo z butów Pumy, a i tak rozpozna się jej styl, o tyle nie można czegoś podobnego zrobić w przypadku chociażby ubrań" - stwierdził François-Henri Pinault, prezes PPR, francuskiego przedsiębiorstwa dóbr luksusowych, które wykupiło w maju 2007 roku większość udziałów sportowego koncernu. Chalayan ma stać się rozwiązaniem tego problemu." - napisali w Gazecie.

Czyli też kontynuacja trendu NO LOGO. czy raczej LOGO WITHOUT LOGO.

Jill Sander tak samo. Fajny spot Uniqlo btw.





i ostatni pokaz CHalayana. Sezon 2009/2010 może okazać się bardzo interesujący

czwartek, 21 maja 2009

fotografie twarzy

rozmawialiśmy tez z t. asymetrii twarzy. Przypomniała mi się wystawa Jiri Davida w CSW. Odgrzebałam go w sieci, ponizej. Kwoli wyjaśnienia choć to pewnie oczywiste, zestawienia tych samych połówek twarzy.Pamiętam ze najbardziej psychodelicznie wypadali Kuroń i Kieślowski.





środa, 20 maja 2009

Projektowanie społeczne a projektowanie konsumpcyjne

Tomek Bierkowski w 2plus3d rozwodzi się nad różnicami pomiędzy projektowaniem społecznym a komercyjnym. To ostatnie – w myśl konsumpcjonizmu – generuje potrzeby. W projektowaniu społecznym jest odwrotnie: potrzeba generuje projekt. Projektowanie to nie polityka, to tylko i aż narzędzie komunikacji. Chyba podobnie da się podzielić działania komunikacyjne i promocyjne. Te wszystkie działania wokół PRu produktowego, generowanie newsów….stwarzanie pozorów ważności…...Na drugim biegunie działania komunikacyjne mające na celu tłumaczenie, przedstawienie, udostępnienie….zwłaszcza w przypadku instytucji… wcale nie publicznych tylko.

Ciekawa jest jeszcze w artykule analiza komunikatów wizualnych ostatnich wyborów: unifikacja.
Wszelkie komunikaty bazowały na tych samych kilku kolorach (białym ,czerwonym, granatowym, niebieskim) i posługiwały się podobnymi krojami pisma, a stylistyka sloganów, kompozycja, a także ujęcie fotograficzne kandydatów – były prawie identyczne. Co ciekawe podobne były nawet błędy typograficzne i kompozycyjne. W rezultacie odbiorcy przestają identyfikować nadawców komunikatów.. (…) Wobec niewielkiego zaangażowania polskiego elektoratu i tak już nisko oceniającego klasę polityczną tego typu wizualna dezinformacja jest wyjątkowo szkodliwa” Eufemistycznie, ciekawe jak będzie w tym roku.

wtorek, 19 maja 2009

Pritzker dla Zumthora

Pojawiły się ostatno w prasie codziennej donosy o nagrodzie Pritzkera dla Petera Zumthora. Rośnie nam nowa gwiazda architektury, chyba trochę wbrew sobie. Zumthor robi architekturę pozornie nie efektowną, wtapiając budynki w krajobraz – głównie Szwajcarii. Pracuje długo, nawet 10 lat nad realizacją jednego projektu, nie promuje się, nie przepada też za fotografiami swoich budynków. Upiera się, że architektury trzeba doświadczać wszystkimi zmysłami.

I choć całym sercem zgadzam się z jury nagrody Pritzkera, łaska mediów na pstrym koniu jeździ. Jak na ¾ wszyscy krzyczą o zrównoważonej architekturze i wzornictwie ( sustainable! slow architekture!), określając realizację Zahy Hadid i Franka Gehry’ego mianem gadżetomanii dla bogaczy i architektury podporządkowanej promowaniu miasta i taniego efekciarstwa. Zumthor Zumthorem, jego prace obronią się same, ale staje się bohaterem na czasy kryzysu.





poniedziałek, 18 maja 2009

Nocny gejzer, pardon - Glazer :-))

wynik wczorajszych nocnych rozmow z T. - fascynacja clipami Jonathana Glazera. Slow motion, zwłaszcza w jego wydaniu jest takie oniryczne.





Wiecie że Unkle Rabbit in your headlights nie ma na youtubie? :-)))
Dziwne co nas potrafi zdziwić ...




A ta reklama w jego reżyserii, jak się okazuje Glazera okazała sie zupełnie nieskuteczna. Byłam na wykładzie, gdzie mądre panie od neuro-marketingu pokazywały wyniki reakcji mózgu na reklamy sony bravia i ta nie budziła emocji w przeciwieństwie do kulek z muzyką gonzalesa, a zwłaszcza momentu z żabą. ( If u know what i mean) żaba zresztą była podobno całkiem przypadkowa. Dygresja goni dygresję, time to back to work....

niedziela, 17 maja 2009

Kuchciński kontra Sagmeister

… a raczej 2+3D kontra FUTU.
Doprawdy, nie chcę wyjść na osobę, która się lubi pastwić, ale porównanie samo mi się nasuwa, gdy czytam wywiad z Piotrem Kuchcińskim w 2+3D. Wywiad przeprowadza Renata Kalarus, projektantka, więc wywiad jest jak rozmowa partnerska, a nie odpytywanie z zestawu banalnych pytań. Przede wszystkim jest merytoryczna. Inaczej niż w krótkiej rozmowie o niczym z Sagmeisterem. Nie pamiętam treści, ale złość za zmarnowany potencjał wywiadu tak. Samo znane nazwisko nie wystarcza. Kuchciński projektuje dla NOTI, polskiego producenta z Tarnowa Podgórnego (nagroda red dot design, ta akurat coś znaczy). Ponieważ domeną naszych czasów jest pytanie wszystkich o wszystko, zwłaszcza tych wszystkich znanych ( Śniadanie mistrzów Mellera rzadko daje radę), miło jest przeczytać wypowiedź kogoś kompetentnego w temacie, tu akurat o warsztacie projektanta.

No i gdy rozmówca rzuca ci linki, by szukać dalej. Patricie Urquioli znałam, Van Duysena nie .. nadrabiam:





przestrzeń! przestrzeń! przestrzeń! architektura to sztuka operowania światłem i przestrzenią


I like personalities.. don’t like just pretty boys.

Trawestując powiedzenie bohatera Albera E o kobietach. Mały upgrate do mojego starego wpisu o Lanvina. Znalazłam winnego: Alber Elbaz, very hot. Chaplinowski w aparycji, retro klasyka: mucha i lakierki, jasne skarpetki do przykrótkich spodni, wszystko very chic. W 2007 Time ogłosił go jedną z 100 najbardziej wpływowych osób…. yyyyy… in thw world? Chyba …. Alber Elbaz nowym Marc’em Jacobsem? Poziom sympatii trendsetterek – celebrytek Hollywood chyba podobny. I choć wszyscy pieją z zachwytu nad wyczuciem z jakim kreatywny domu Lanvin ubiera kobiety (new romantic itd, będą się upierać że to naprawdę nic w porównaniu z linią męską, którą de facto stworzył Lucas Ossendrijver (podopieczny, odpowiedzialny za linię męską).

Ciekawe jest zestawienie zdjęć obu panów. Fascynujący duet również wizualnie….