Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesław miłosz. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czesław miłosz. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 grudnia 2015

Jest to, moja Heloizo, pożegnanie po trzech latach wielkiego szczęścia.
Nie powinny mnie zanadto obchodzić ani życie, ani śmierć, ani inne tego rodzaju przypadki. 
Istnieje, myślę, strefa, w której co nam się zdarza trwa oddzielone od osoby
W wielkim rezerwuarze potencjalnych i spełnionych rzeczy. 
Musiałem uporać się z wiązem właśnie okrywającym się liśćmi, 
Z kroplami deszczu na jeziorze i z moją rozpaczą. 
A była w tym lekkość jakbym wzbijał się bez balastu w górę
[...]
Kiedy siedzę w irlandzkim pubie na rogu 3-ej Alei i 22-ej ulicy
Myśląc o tym, że dużo dostałem, więcej niż mnie się należy. 
Więc jednak harmonia ciał i umysłów, jest, choć na krótko, możliwa, 
Zanim każdego zabierze los niepodzielnie dany
I mój zazdrosny przewodnik zostanie sam na sam ze mną
Żeby dyktować w ciemności niezrozumiałe zaśpiewy. 
Nie leżało w jego intencjach żebym zapomniał kim jestem
I udawał, że mogę się wymknąć spod zaocznego wyroku. 
A wszystko wyda się zaraz niewarte bólu i skargi. 
Tyle, że staniesz przed lustrem i piersi, które kochałem, 
Na zawsze, sama wiesz dobrze, będą dla nikogo. 

* * * 
I Heloiza odjeżdża w rzeźbionej muszli okrętu
Na starożytne morza, strojna w szmaragdy i złoto, 
Pod niebo wiecznie wysokie, bez odmian księżyca. 
I któż tam większe ode mnie będzie miał do niej prawo? [...] 


C.M.