piątek, 14 maja 2010

Żebrowski








Podziwiam plakaty Żebrowskiego dla Opery Narodowej. Jedne z niewielu wyróżniających się w przestrzeni miejskiej. Ba! Właściwie dla mnie jedyny. Zapewne był także odpowiedzialny za nową identyfikację wizualną Opery/Teatru.

poniedziałek, 3 maja 2010

po wykładzie PGR

Zachwycamy się: Sofokles, Ajschylos, Arydtofanes, Eurypides, Owidiusz. Tymczasem zachowało się 3 do 4 % literatury starożytnej. Pozostałe 94 % pozostaje dla nas kompletnie nieznane.

piątek, 30 kwietnia 2010

Zrozumieć Guernicę

"Mijamy pobojowiska zasłane porzuconym sprzętem, zbombardowane stacje kolejowe, przewrócone na bok samochody. Czuć prochem, czuć spalenizną, czuć rozkładającym się mięsem . Wszędzie napotykamy trupy koni. Koń - duże, bezbronne zwierzę, nie umie się ukryć, w czasie bombardowania stoi nieruchomo, czeka na śmierć. Na każdym kroku martwe konie, to wprost na drodze, to obok w rowie, to gdzieś dalej w polu. Leżą z nogami uniesionymi do góry, kopytami wygrażają światu. Nigdzie nie widzę zabitych ludzi, bo tych grzebią szybko, tylko ciągle trupy koni karych, gniadych, srokatych, cisawych, jakby to była wojna nie ludzi, a koni..."



John Updike w liście do Kapuścińskiego napisał że dopiero po przeczytaniu tego fragmentu zrozumiał znaczenie figury konia w obrazie.

środa, 28 kwietnia 2010

...

Ze wszystkich sztuk, sztuka mówienia imponuje mi ostatnio najbardziej.

wtorek, 13 kwietnia 2010

Magruder



"It's nothing to tell, i am just begining my life ...."

Piękna

piątek, 26 marca 2010

Jabberwocky

Rozczarował mnie Jabberwocky u Tima Burtona. Wygląda jak z Jurasic Park.
Odnalazłam oryginalne ilustracje Johna Tenniela:




i Greame Base'a:

Wstecz

Cofnęłam się do przepowiedni Li Edelkoort z grudnia 2008. Prognozowała androgeniczny wygląd w globalnej modzie. Od roku trwa moda na oxford shoes vel alkaponki. Zastanawiam sie na ile Scott Schuman jest narzędziem, na ile wyznacza trendy. Podejrzewam go o wykreowanie masowego trendu. Przynajmniej maczał w tym palce. Androgeniczny wygląd i fascynująca moda na vintage (niosąca w sobie piętno głębokiej nostalgii, wiązanie jej z kryzysem jest najbardziej wulgarną interpretacją) przyniesie galopującą fascynację latami 20. Sartorialist wrzuca oryginalne zdjęcia z lat międzywojennych na równi z wspólczesnymi.



Moda, o której mówi Schuman to wyższa szkoła własnej kreacji. Fast Company wśród zawodów przyszłosci wymienia, taki co to będzie odpowiedzialny za zarządzaniem wizerunkiem w społecznościach.

środa, 24 lutego 2010

In the port of Amsterdam



There's a sailor who sings
Of the dreams that he brings
From the wide open sea

:(

wtorek, 23 lutego 2010

Blink or bling bling?

Nie wszystko złoto co się świeci... Malcolm Gladwell został okrzyknięty guru marketingu. Nie ta jednak błyskotka przykuła moją uwagę, bo guru brzmi zdecydowanie sekciarsko. Dobre dla tych, którzy za wszelką cenę potrzebują autorytetu. Ale wymieniany jest jednak jako publicysta New Yorkera (pomyliłam z NYT?), przez Time okrzyknięty jednym z 100 najbardziej wpływowych ludzi. A już najbardziej zbił mnie z tropu fakt, ze pierwszy raz spotkałam się z jego nazwiskiem w Intelligent Life (ich tagline: Knowledge is Pleasure to zdecydowanie mój ulubiony). I klapa. Zaletą tej książki jest to, że jest krótka. Facet ma teorię ze intuicja jest ważna (brawo!) w związku z czym mnoży na łamach książki przykłady świadczące o tym, że liczy się pierwsze wrażenie. I że intuicja to wynik tego właśnie pierwszego wrażenia. Przykłady są lepiej lub mniej trafione. Amerykańska łopatologia, traktowanie czytelnika jak idioty. To jedna z najgorszych książek jakie przeczytałam. Może to nie jest punkt ujemny dla Gladwella. Na szczęście mało czytam książek które "zrewolucjonizowały... cokolwiek". więcej zreowlucjonizowało w mojej głowie jedno zdania z sobotniego wykładu Karwowskiego: "intuicja to nic więcej jak poznanie nieświadome, poza logiczne. " Nie trzeba o tym zaraz pisać ksiązki, lepiej poświęcić resztę wykładu na inne inspirujące tematy.

Always look on the bright sides....
Dowiedziałam się natomiast o najbardziej kultowym krześle biurowym: Aeron Chair. Zaprojektowane w 1994 nie przeszło pozytywnie żadnych pretestów, fokusów, testów konsumenckich etc. Mimo to weszło do produkcji i stało się symbolem swoich czasów, symbolem rewolucji bańki internetowej. Niezbędnym wyposażeniem pokoju geeka.

poniedziałek, 15 lutego 2010

a la garconne

Cofnęłam się do starych wpisów, gdzie Li Edelkoort przepowiada modę na androgyniczność. No tak, w modzie już oksfordki czy alcaponki. Jeżeli wziąć pod uwagę, że zachwycam się od roku męską linią Lanvin, to chyba egzamin na trendsettera mam zaliczony. No a dzięki wyprawce o genezie wychodzę na prymuskę. Dzięki Shari Benstock.

W kodeksie Napoleona praktyki homoseksualne nie były prawnie zabronione, a w rzeczywistości stanowiły dominującą cechę kultury okresu belle epoque. Pisarstwo Prousta doskonale to portretuje. Rozporządzenie z 1800 roku zabraniało kobietom ubierania się w męskie stroje.. Lecz przebrane za mężczyzn arystokratki z salonowej socjety spotykały się w domach prywatnych, gdzie przyjeżdżał prywatnymi pojazdami. Propagując krótkie fryzury Chanel wzorowała się na Colette, która na samym początku XX w obcięła krótko włosy i zaczęła nosić luźne ubrania, typowe dla music halli. Klientki Chanel wywodziły się początkowo z klasy robotniczej i arystokracja nietakt chętnie porzuciła dla niej modę Balmaina czy Poireta. Coco Chanel uwalniając kobiety od gorsetów i halek, podważyła sens mody na przebieranie się w męskie stroje, której największy rozkwit przypadł na pierwsze dziesięciolecie XX w. Za mężczyzn chętnie przebierały się Renee Vivien, Romaine Brookes, Colette czy Radclyffe Hal. Gertrua Stein w swoich kanciastych kształtach i niemalże zgrzebnych ubraniach pozostaje poza klasyfikacją. Tymczasem taki ikony lesijskie, jak Natalie Barney, , Diuna Barnes jak najbardziej hołdowały wykwintnej modzie kobiecej.





PS. Mam dość robienia notatek. Chciałabym pisać. Jak po powrocie z Grecji albo Sycylii. Muszę wyjechać? Sama? I odessać się od Facebooków.

40.

Usłyszałam dziś w pracy, (spokojnie niedługo zmieniam) absurdalny tekst o starych mężczyznach po 40. Phhhhhhhhhhh, Jak będę tyle wydymać usta w pracy, to mi botoks będzie nie potrzebny.



dla mnie wszyscy możecie być po 40-tce!

BTW. a przedprzedwczoraj pewna aktorka po 50., na recitalu podśmiewywała się z kabaretu berlińskiego. Że niby nasza Ordonka lepsza. Phhhhhhhhhhhhhhhhhh

wtorek, 9 lutego 2010

Dom Shu Hagiwara






Ma w Japonii dom, 50-kilka metrów. Mieszka w nim ze swoją żoną i dorosłymi córkami. Doskonale się w nim mieszczą, nie mają niepotrzebnych rzeczy. Dom. Powstał w latach 50. W latach 90. został zmodernizowany. Można kupić koncept i zbudować poza Japonią. Tak się już stało i jest parę podobnych w Europie. W Polsce jeszcze nie ma...

catherine baba






Catherine Baba, gorgeus..i doskonale pasuje do poniższych. Jest dosknała, dlatego błyskawicznie obrasta legendą. Gdzieś przeczytałam że ma ponad 70 lat. Tak doskonale pasuje do lat 30. tych,

niedziela, 31 stycznia 2010

Orlando

No i stało się. Obejrzałam Orlando Sally Potter. Tak długo nosiłam w sobie własną wersję tego filmu. Odkąd jest obok T. marzenia się spełniają niezleżnie ode mnie. Skonczyłam pamiętniki Virgini Woolf. Vita Sackville - West była jej przyjaciółką, kochanką i muzą. Pierwowzorem postaci Orlanda.





Zbyt wielki mam zamęt w głowie (…) to rezultat wczorajszego obiadu u Clive’a, u którego poznałam uroczą, utalentowaną arystokratkę Sackville- West. Niezbyt odpowiada surowszym z moich kryteriów – rumiana, z Wąskiem, kolorowa jak papużka, pełna tego giętkiego wdzięku arystokracji, ale bez dowcipu artystki. „Jeden z naszych przodków wręczył jej wyrok śmierci” Wszyscy ci powiedziała mi Vita. Wszyscy ci przodkowie i te stulecia, srebro i złoto, wyhodowały ciało doskonałe. Vita jest jak jeleń, albo raczej jak rumak, poza twarzą która ma odętą, no i niezbyt przenikliwym umysłem. Jeśli jednak chodzi o ciało, jest perfekcyjna. (…)
(...) Vita przemknęła przez wioskę swoim nowym, wielkim błękitnym austinem, który prowadzi pewną ręką. Ubrana była w prążkowaną żółta bluzę i duży kapelusz i miała neseser pełen srebra i koszul nocnych zawiniętych w bibułkę. (…) Dama doskonała, pełna tego arystokratycznego blasku i odwagi, a mniej niż się spodziewałam dziecinna. Twarz ma jak bardzo dojrzały owoc winogrona, wąsik, odęcie. Zrobi się nieco ociężała, ale na razie przechadza się na swych pięknych nogach w dobrze skrojonej spódnicy, i choć nieco zawstydzająca przy śniadaniu, to ma w sobie męski zdrowy rozsądek i prostotę (…)Vita zabrała nas do Charleston – wszystko tam w blasku jej obecności wydawało się takie szare, byłe jakie i źle dopasowane.
(…)Vita obdarzyła mnie olbrzymim bukietem niebieskich łubinów i zachowywała się dziwnie (…) siedziała urażona , skromna, uciszona, jak skarcony uczniak.

(…) Jego kwakierska krew buntuje się przeciw bogatym, winnym fluidom Vity. Poza tym ona ma zwyczaj wygłaszania bezkrytycznych opinii na temat sztuki, co uchodzi w jej środowisku, ale nie w naszym. Szło bardzo opornie, póki nie zjawił się stary dobry Clive i nie zajął się uspokajaniem kochanego, starego, tępawego, arystokratycznego, zapalczywego grenadiera – Vity.


Virgnia Woolf, Chwile wolności.

Edith Sitwell

Mały appendix do Edith Sitwell. Skończyłam właśnie pamiętniki Virginii Woolf. I nie mogę się oprzeć przed przytoczeniem jej opisu.. Złośliwe charakterystyki fizjonomii wychodzą jej najlepiej. Choć o Edith pisze raczej bez złośliwości a z sympatią:

E była niczym dostojna cesarzowa, tak wyrazista, jednoznaczna, pełna dostojeństwa, a zarazem jakby ze szczyptą dowcipu przekupki z targu rybnego (…) przezroczysta niczym biała kość, z tych co to znajduje się na wrzosowiskach, miała kamienie koloru wody morskiej na długich, delikatnych palcach., które wślizgują się człowiekowi w dłonie i okazują się o wiele węższe, niż się człowiek spodziewał, jak złożony wachlarz. Edith ma blade oczy, jak klejnoty; a ubrana jest - w marcowy dzień – w trzywarstwową spódnicę z czerwonej bawełny w kropki. Na wpół przymyka oczy; wydaje z siebie taki dziwny śmieszek. Wszystko ma bardzo wyostrzone, spiczaste, a nos ruchliwy, niczym u kreta. Edith to dziwny produkt: mnie się podoba: jest wrażliwa, wymizerowana, serdeczna, samotna. W innych czasach zostałaby zakonnicą albo zdziwaczałą wiejską starą panną, żyjąca w odosobnieniu. Ta dziwaczność naszych czasów umieściła ją na musicalowej scenie. No więc drepcze w zapadający zmierzch z całą nieśmiałością i wyniosłością arystokratycznej starej panny. (…)
(…) Edith strasznie utyła, pudruje się grubo, maluje paznokcie na srebrno, nosi turban i wygląda jak słoń z kości słoniowej, jak Cesar Heliogabal. Nigdy jeszcze nie widziałam takiej zmiany. Jest dojrzała i majestatyczna. Palce ma pokryte białymi koralami. Pomimo jednak tego spokoju oczy ma podłużne i kapryśne. Stara cesarzowa pamięta łobuzerskie czasy. (…)
Stara Edith wyjątkowa – zupełnie wyjątkowa, z tą jej wielką, łysą twarzą – w pewnym oświetleniu bardzo piękna; a te chude, wachlarzowate dłonie i ich gesty, nieśmiałe poruszające, uczepione tego wielkiego, tłustego, niezgrabnego ciała, ubranego w czarną, dośc workowatą suknie. Wygląda jak nagrobek Plantagenetów – stwierdziła Ott. I tak jest: z tym wąskim nosem, w powietrzu, tymi wąskimi wargami, i małymi, przeszywającymi oczkami – wszystko bardzo średniowieczne.

sobota, 30 stycznia 2010

Faust w Narodowym



Porywająca aria Walentego w wykonaniu Artura Rucińskiego (w sezonie 2010/11 gra w Staatsoper Oniegina). Reżyseria Roberta Wilsona,którym tak zachwycała się Susan Sontag.

Kostiumy: Jacques Reynaud. Damy jak z obrazów Xaviera Winterhaltera (tych bez koronek - wszechobecnych, więc czy skojarzenia do końca słuszne? Albo z suszonych liści papirusu, to już bardziej.

wtorek, 12 stycznia 2010

Edith Sitwell







trudno nie dostrzec fascynacji personami lat międzywojennych. Zwłaszcza kobietami: Bright Young People, Bloomsbury. Mężczyźni mniej, mężczyźni, w większości homoseksualni.
Edith Sitwell była poetką i krytykiem sztuki. Fascynująca powierzchowność (pewnie wnętrze też). Miała 180 wzrostu. wiek uwydatnił jej oryginalną urodę. Wiek i kapelusze..i biżuteria, którą po śmierci przekazała do Victoria and Albert Museum.
Podobna w przesadzie do Anny Piaggi. Ale nie jest tak groteskowa. Renesansowa, wiktorianska, w zależności od chcenia.

piątek, 8 stycznia 2010

coming events

Coming events cast their shadow before

architektura



Ola Wasilkowska, młoda pani architekt (na sformułowaniach typu architektka język w buzi mi się plącze próbują wyłamać jedynki), zrobiła świetne zdjęcie dokumentujące jak mieszkancy Warszawy chcą po nim chodzić. Z lotu ptaka wygląda super naturalnie, jak na profesjonalnym projekcie . Widać estetyczny zmysł kolektywny zadziałał.

Przypomina mi się ścieżka przez skwerek na Kabatach z uporem zagradzany nowymi płotkami i nasadzeniami. Powstała jeszcze, kiedy skwerek był polem błota, więc nikt niczego nie deptał. Ale nie... ONI wiedzą lepiej.

środa, 6 stycznia 2010

Husky




Very talkative. Po pobycie w schronisku (lepsze słowo to hospicjum) rozprostowuje się, rozgaduje, rozkwita. Rozczula.

Doris Lessing o Morfinie

Była wtedy taka śliczna, taka doskonała (...) była samą gracją, delikatnością,\samym taktem i ciepłem, toteż - jak mówią bajki i stare żony - musiała umrzeć młodo. Doris Lessing

piątek, 1 stycznia 2010

chce stroj Maxa ....



z filmu "Gdzie mieszkają dzikie stwory"



FIRE ON THREEEEEE!!!!!!!!!!

środa, 30 grudnia 2009

Czlowiek-Mucha



Georges Lepape, cudowny ....

wtorek, 29 grudnia 2009

moda z lat 20.












więcej i więcej: Cheirut, Poiret, inni

poniedziałek, 28 grudnia 2009

Lapape i Dryden



Georges Lepape






Helen Dryden
Georges Lapape i Helen Dryden, najczęsciej ilustrowali okladki VOGUE z lat. 20.
Georges Lepape b-j męski i trzymający się kubizmu, czy nawet konstruktywizmu.
Helen Dryden kobieco wdzięczna, ciągle jeszcze secesyjna, inspirująca się mocno Japonią.